Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Belgia. Pokaż wszystkie posty

6 sie 2010

Belgijski łącznik


Otrzymałam piękny prezent.
Dostawa prosto z Brukseli.
Wyśmienite belgijskie piwa i przepyszne czekoladki.
Cieszą oczy i serce, nie mówiąc już o podniebieniu.
Dziękuję.

15 mar 2010

Piwo, ser, musztarda



Belgowie mają fajny pomysł na przekąskę do piwa. Zamiast paluszków czy orzeszków, zajadają się pysznym żółtym serem pokrojonym w sześciany, maczanym w dobrej musztardzie. Niby takie oczywiste połączenie a przed wizytą w pubie De Garre nigdy na nie nie wpadłam.

Gorąco polecam wszystkim zwiedzającym Brugię:
Piwiarnia De Garre
De Garre 1
Brugge, 8000 BELGIUM

Serwują swoje piwo, oczywiście o nazwie Garre, przystawki i podstawowe dania lunchowe.
Trzeba troszkę poszukać, pub jest ukryty w podwórku. Lokal mieści się na 2 piętrach gotyckiej kamienicy. W środku czuć klimat średniowiecza:)



* zdjęcie wejścia do pubu pochodzi ze strony http://blogimages.bloggen.be/originelecafes/73-f38fbd1d4ef77e9fb8052b9c0f567300.jpg

6 lut 2010

Frytki. Belgia. Wspomniania.




Mam bzika na punkcie drzwi. Ładnych drzwi, kolorowych drzwi, dziwnych drzwi, starych drzwi. Nie mam bzika na punkcie nowoczesnych drzwi, produkowanych na dużą skalę i montowanych w naszych polskich domach.
Od kiedy sięgam pamięcią robiłam zdjęcia drzwiom, które mi się podobały. Najczęściej też prosiłam o sfotografowanie mnie na ich tle (drzwi, nie zdjęć:)).
W Brukseli poddałam się szybko, gdyż musiałabym sfotografować prawie każde drzwi.
Upatrzyłam sobie książkę Brussels doors. Marzę o tym, aby kiedyś ją kupić i zobaczyć wszystkie opisane drzwi. I zrobić sobie album z moimi zdjęciami na ich tle:)

Namiastką może być dla mnie książka 400 facades etonnantes a'Bruxelles - 2 młode pasjonatki (Isabelle de Pange i Cecile schaack), fotografują budynki ich zdaniem godne uwagi + udzielają dużo ciekawych informacji z teorii architektury.



Domowe frytki:

0,5 kg ziemniaków z późnej odmiany (np. Uran, Ślęza, Sonda)
1 l oleju rzepakowego (lub więcej)
sól

Ziemniaki obieramy, myjemy, wycieramy do sucha.
Kroimy w słupki szerokości 1 cm.
Olej rozgrzewamy w głębokim garnku . Sprawdzamy czy jest już dobrze nagrzany wkładając kawałek ziemniaka. Jeśli zacznie bardzo bulgotać znaczy, że gotowe.
Wkładamy pokrojone ziemniaki partiami, tak aby mogły swobodnie pływać w oleju.
Kiedy już się ładnie zrumienią, wyciągamy je cedzakową łyżką i odkładamy na papierowy ręcznik. Solimy.

Majonez (nie, nie planuję robić domowego majonezu, chcę tylko troszkę podkręcić smak):

3 łyżeczki majonezu
1 łyżeczka musztardy Dijon

Wymieszać razem majonez i musztardę. Majonez zyska mocniejszy smak.

Smacznego!

3 lut 2010

Maison Antoine - Frytki z majonezem

Frytki. Niby nic prostszego - smażone w głębokim tłuszczu (w Polsce czyt. w oleju) pokrojone ziemniaki.
Ale frytki mają swoją historię, tradycję i zasady przyrządzania.

Pierwszą wzmiankę o frytkach datuje się na rok 1680, wspomina o nich historyk Jo Gerard w opisach zwyczajów mieszkańców okolic Liège.
Wniosek - frytki pochodzą z Belgii!
Potwierdza to moją opinie, że nie ma jak wspaniałe belgijskie frites.
Tradycyjnie belgijskie frytki powinny pochodzić z ziemniaków zawierających dużą ilość skrobi i być smażone na łoju wołowym . Podobno frytki wytworzone z takich odmian ziemniaków nie wchłaniają dużych ilości tłuszczu, przez co są smaczniejsze i mniej ciężkostrawne (podaję za Wikipedią).
W zależności od sposobu krojenia rozróżniamy "paille" – słomkę, "allumettes" – zapałki, "chips" – plasterki i "Pont-Neuf" – słupki o szerokości 1 cm.

A dlaczego french fries? Według legendy amerykańscy żołnierze nazwali tak belgijskie frytki w czasie II Wojny Światowej, gdyż francuski był oficjalnym językiem armii belgijskiej.

Są oczywiście i inne teorie. Frytki mają także długą historię we Francji (opisane w książce kucharskiej Les soupers de la cour już w 1755 roku). Podobno właśnie francuski szef kuchni przekazał przepis na idealne frytki Thomasowi Jeffersonowi początkiem XIX wieku i stąd nazwa french.

Ale jakby tego było mało, Hiszpanie uważają, że to oni wymyślili frytki! Ma to pewien sens, gdyż to właśnie do Hiszpanii przywieziono ziemniaki z Nowego Świata i stąd zawędrowały one do hiszpańskich Niderlandów.

No proszę, zwykłe frytki a tyle można o nich pisać. Jestem pod wrażeniem zasobów Wikipedii:)

Frytki jadam sporadycznie. Niemniej jednak kiedy na dworze jest tak zimno pamięcią sięgam do przepysznych brukselskich frytek, które jadałam codziennie przez tydzień równiutko rok temu i wcale, ale to wcale, mi się nie znudziły. To po prostu inna kategoria frytek, niebo w buzi. Z obowiązkowym majonezem. A co tam.



Polecam frytki z Place Jourdan, Bruksela. Friteria Maison Antoine.
W budce (która się bardzo rozrosła w ciągu ostatnich 60 lat) sprzedawane są frytki od 1948 z dużym wyborem towarzyszących sosów (aż 19 rodzajów). Można tam też zamówić inną przekąskę, np. smażoną rybę, hamburgera czy pitte.
Niezwykłą rzeczą jest to, że po zakupieniu frytek u Antonia można się z nimi udać do pubu naprzeciwko i zjeść je przy dużym kuflu piwa.
Czego chcieć więcej w zimne, wilgotne, belgijskie popołudnie?



PS: Krysia, dziękuję za wspaniałe belgijskie wspomnienia!

Maison Antoine
1, place Jourdan
1040 Bruxelles
tel: + 32 2 230 54 56

http://www.maisonantoine.be/

* zdjęcie przestawiające friterie pochodzi ze strony www.maisonantoine.be

29 sty 2010

Les Moules-Frites - Bruksela


Na dwie rzeczy zawsze mam ochote - pierogi ruskie i mule (troszkę z innej beczki).
Mule z frytkami. Mniam.
Jadałam mule z frytkami w Belgii, we Francji, we Włoszech i w Polsce. Mule zawsze są dobre. Ale niektóre są wyśmienite.
Belgia i Francja toczą cichy spór kto wymyślił mule po marynarsku i w przypływie geniuszu dodał do nich frytki. Ja opowiadam się za Belgią. Szczególnie, że uważam, ich frytki za najlepsze(a o frytki Francuzi i Belgowie też się spierają...ale czy o coś się nie kłócą?).
Na pyszne tradycyjne mule zapraszam do tawerny Au Vieux Bruxelles (jak sama nazwa wskazuje w Brukseli). Tawerny z historią - podają mule już od 1882 roku!
Nie jest to tania restauracja, dodatkowo zawsze pełna, trzeba czekać na stolik. Nie można go zarezerować wcześniej, więc najlepiej udać się na piwo do pobliskiej knajpy i poczekać , aż upłynie wyznaczony przez kelnera czas oczekiwania. Niemniej jednak błogostan, w który popadniemy po zjedzeniu ich potraw i wypiciu pysznego belgijskiego piwa wart jest zachodu.
Porcje są ogromne, a wybór les moules duży. My jedliśmy Vin blanc (tradycyjne z białym winem), Au chateau d'Arville (z serem pleśniowym) i Ail creme (z czosnkiem). Najbardziej smakowały mi z serem, ale ja szaleję za serem, więc łatwo można to wytłumaczyć. Teraz pewnie wybrałabym Leffe Blonde, z piwem...mogłoby być ciekawie.



Mówi się, że Bruksela to nudne miasto. Podobno zajęła nawet 2 miejsce w rankingu na najnudniejsze miasta Europy.
Jadąc tam nie miałam wielkich nadziei co do stolicy Europy.
Jakże błędne są powszechne opinie.
Bruksela żyje! I to całkiem fajnie.
Codziennie ciekawe koncerty, wystawy, wernisaże. W zacisznych uliczkach starego miasta ukrywają się urocze kawiarenki.
W mieście wytworzył się mój ulubiony podział dzielnicowy. Każda dzielnica żyje swoim życiem. Nie trzeba jechać do "centrum" aby miło spędzić czas.
No i ta architektura.
Czy jest coś piękniejszego niż Art Nouveau?

Dziwne to miasto. Może troszkę bez tożsamości, ale byłam za krótko aby to stwierdzić. W mieście jest bardzo dużo małych społeczności (urzędnicy europejscy + ich świta), z których utrzymują się tubylcy. Ale jednocześnie ci przyjezdni z czasem stają się tubylcami.
Tak więc zdecydowanie nie jest nudno.
Za to jest smacznie.



Au Vieux Bruxelles
Rue Saint-Boniface 35
B-1050 Bruxelles
tel.: 02 503 31 11
http://www.auvieuxbruxelles.com/

Godziny otwarcia:
Wtorek - Czwartek: 18h30 - 23h30
Piątek - sobota: 18h30 - 24h00
Niedziela: 12h00 - 15h00 i 18h30 - 23h30

* zdjęcie z wnętrza restauracji pochodzi ze strony http://www.auvieuxbruxelles.com/