Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wigilia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wigilia. Pokaż wszystkie posty

4 mar 2010

Miksery, bułeczki, suflety

Taa-taaam:



Oto i on!
Mój prezent. Ten czarny obok młynka do pieprzu.



Śliczny, prawda?

Może mało ambitny, bo kto by nie chciał dostać miksera Kitchen Aid pod choinkę, ale co tam. Potrzebuję go. A, że podróż morska ze Stanów trwała długo, to jest jeszcze bardziej wyczekiwany.

Na pierwszy ogień poszły pszenne bułeczki według przepisu Liski.
Właściwie było to podejście numer dwa do tych bułeczek. Po raz pierwszy robiłam ciasto ręcznie i niestety zupełnie nie wyrosło (ale bułeczki mimo, że zakalcowate były pyszne). Troszkę się załamałam. Liska pisze, ze zawsze się udają, a mi zakalec wyszedł.
Cóż, muszę się pogodzić z faktem, że nie umiem ugniatać ciasta. Jak byłam mała to w kuchni tylko wyjadałam resztki masy sernikowej z miski, a nie uczyłam się piec. To samo z ubijaniem piany. Mam za słabe ręce, albo za mało cierpliwości.
No ale od czego jest Kitchen Adi?:)
Tak więc bułeczki, po ugnieceniu ciasta przez maszynę ładnie urosły i były pyszne. Posypałam je moją ulubioną czarnuszką.



Następnie zabrałam się za suflet czekoladowy. Wysoko sobie postawiłam poprzeczkę. Tak wysoko, że aż wysadziłam korki w mieszkaniu:)
Ale suflet był smakowity, niedługo podam przepis.

20 lut 2010

Gwiazdor puka do moich drzwi

A ja mam Wigilie!




Mój długo wyczekiwany prezent dotarł zza mórz i oceanów.
Biedaczek musiał zawracać na nowy kontynent po tym jak kontener uległ zniszczeniu.
Ale jest! cały i zdrowy!
Odpocznie sobie dzień lub dwa po podróży i zapędzę go do pracy!

14 gru 2009

Gdzie kucharek 6 ...

tam nie ma co jeść.

Ale...

gdzie kucharek/kucharzy 4 ... tam są pierniczki!

Pieczenie pierniczków bożonarodzeniowych (tzn. na choinkę i do schrupania) w pojedynkę mija się z sensem.
Szczególnie, że ja nie umiem wyrabiać ciasta:)

4 zaprzyjaźnione osoby + 6 godzin pracy + 2 butelki wina + dużo śmiechu, ohów i ahów = duuużo pierniczków



"Och, jak pachnie!"
"Na pewno dodaliście przyprawę do pierników?"
"Dodaj jeszcze przyprawy do pierników!"
"W ogóle nie są korzenne!"
"Jeszcze szczypta przyprawy do pierników?"
"Ile jeszcze?..."
"Nudne te foremki..." (przy wycinaniu 103-go pierniczka)
"Pycha!"

A przy okazji można odkryć ukryte talenty, jak wyjątkowe zdolności plastyczne czy azbestowe palce.

No i wywołalimy zimę, w trakcie naszego pieczenia zaczął padać śnieg!



Maślane pierniczki

porcja na jedną dużą choinkę (myśmy zrobili pierniczki na 4 choinki, oj ciężko było, ciężko)

600 g mąki
200 g masła o temperaturze pokojowej
200 g brązowego cukru
2 jajka
6 łyżek miodu + 2 łyżki syropu klonowego (można poprzestać na miodzie)
1 łyżeczka esencji waniliowej
1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka utarta z 1 cytryny
opakowanie przyprawy do pierników (lub nawet więcej, w zależności od upodobań)

Masło utrzeć z cukrem w makutrze (lub w mikserze).
Dodać miód, syrop klonowy, jajka, esencję waniliową i skórkę z cytryny. Dokładnie wymieszać.
W osobnej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i przyprawą do pierników.
Połączyć z masą maślaną, wyrobić na stolnicy posypanej mąką.
Odłożyć na godzinę do lodówki (lub na 15 minut do zamrażalnika).
Podzielić na części i każdą rozwałkować na cienkie płaty (3 - 4 mm).
Wyciąć foremkami ciastka, położyć na posmarowanym tłuszczem pergaminie. Zrobić dziurki (jeśli chcemy ciasteczka wieszać na choince).
Piec ok. 10 - 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.
Ostudzić, można dekorować lukrem.
Osobiście najbardziej lubię pierniczki nie lukrowane (bardziej mi smakują, no i po prostu nie umiem lukrować).

9 gru 2009

Kutia

Polecam odrobinę szaleństwa przy robieniu kutii. Ja np. zalałam pszenicę wrzątkiem na noc. Niestety zapomniałam o niej zupełnie następnego dnia rano i zabrałam się za robienie dania dopiero wieczorem (czyli pszenica moczyła się ok. 17 h).
Efekt: mięciutką pszenicę miałam już po 20 minutach gotowania (a nie 3 - 4 godzinach).
Bakalie też należy dodawać zgodnie z własnym upodobaniem, a nie przejmować się przepisami.
Nie polecam za to gotowania maku w mleku, można przypalić garnek (jak ja oczywiście).
Kiepskim pomysłem jest też próba przemielenia maku ręcznym mikserem...no chyba, że lubicie wyciągać ziarna maku spod powiek....

Jaki komentarz usłyszałam podając tą pyszną, nie za słodką kutie?
"Bardzo dobra, ale makiełki są lepsze!"
?!?
Wrryy...To jest właśnie to co kucharz chce usłyszeć po 2 godzinach ciężkiej pracy w kuchni.
No i co to są makiełki?!



Kutia

porcja bożonarodzeniowa (8 osób lub więcej)

1 szklanka pszenicy "na kutię"
1 szklanka maku
5 dag rodzynek (wcześniej sparzonych)
5 dag płatków migdałowych
5 dag orzechów laskowych rozbitych w moździerzu
5 suszonych daktyli, pokrojonych
4 łyżki miodu
2 łyżki cukru pudru
skórka z 1/3 cytryny
mleko do zalania maku

Pszenicę dobrze wypłukać, zalać na noc wrzątkiem. Odsączyć, zalać nową porcją wody, gotować, aż pszenica będzie miękka. Odcedzić, ostudzić.
Mleko zagotować, zalać nim mak. Odstawić na 30 minut. Mak odcedzić, zalać wrzątkiem i gotować, aż mak będzie można rozetrzeć między palcami. Mak odcedzić, ostudzić. Utrzeć w makutrze (ja tarłam 20 minut, z przerwą na próbę miksowania blenderem ręcznym:)).
Mak połączyć z pszenicą, dodać bakalie. W szklaneczce rozpuścić miód, dodać do kutii. Na koniec dodać skórkę z cytryny i cukier puder.
Przechowywać w lodówce do dwóch dni. Pewnie można dłużej, ale się nie dowiemy, bo tak szybko znika.